Wracam i skarżę się na ludzi.

Dodano 2 grudnia 2016, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Witam was po wielkiej przerwie, stęskniliście się? :P No to trochę pomarudzę.

Nie wiem czy ten temat już był, ale muszę to z siebie wyrzucić bo denerwuje mnie i ciekawi.

Pracuję w sklepie znanej nazwy (To nie Biedra ;-) ) ale to nie ważne, ważne jest to jak myśli stereotypowy klient, myślę że to niezły materiał na film dla You Tuberów, wykazaliby się…. Może prześlę któremuś taki pomysł? :)

Co mnie zadziwia i jednocześnie bawi i trochę wkurza?A zatem to, że pracując w sklepie, który wielkością podobny jest do Biedronki nie muszę znać smaku każdego rodzaju produktu, nie muszę wiedzieć czy wódka którą klient kupuje jest słodka czy nie. Bo może nie piję? Bo może nie kupuję sobie co chwila alkoholu (Nie stać by mnie było, i nie stać by było na to mojej wątroby) a na pewno nie jest tak (jak to ostatnio zasugerowała klientka że tak powinno w sumie być) ani tak być nie powinno że powinniśmy posmakować każdej rzeczy która jest w sklepie. To chore trochę co powiedziała to Pani. Nie muszę wiedzieć jak smakuje ciasto, jak smakuje wódka i jaka jest najlepsza. Po prostu nie muszę tego wiedzieć, to nie jest w zakresie moich obowiązków.

Nie muszę mieć także pieniędzy na rozmienie, a i zapamiętajcie sobie Ci co tak robicie, że to nie jest fajne gdy ktoś bezczelnie pyta czy mam rozmienić dwie stówy a jak nie mam to kupuje coś taniego by koniecznie rozmienić. Wierzcie mi nie mamy całej kasetki kasy i w biurze nie mamy całego sejfu monet i banknotów jak w banku, to nie jest tak! W kasetce mamy 500 zł i naprawdę to nie jest dużo, bo jest sporo groszy (czasem nie ma w ogóle) pięć groszy, dziesięć, dwadzieścia, pięćdziesiąt groszy, złotówki, dwa złote i pięć i już jest 300 lub mniej, zależy od dnia. No i dwieście złotych banknotów. To naprawdę nie jest dużo, a Biedronka ma jeszcze mniej na start. To nie jest cała kasetka kasy. Owszem można sobie rozmienić w biurze ale musi nam starczyć do końca tygodnia, a jak każdy sobie rozmieni po 300 lub 400 złotych to już w piątek nie mają nam jak rozmieniać, więc staramy się jak możemy i proszę nie marudzić że prosimy o drobne, bo drobne mamy, ale nie, to nie jest kasetka bez dna, kiedyś by się skończyły pięniążki gdybyśmy od was nie wołali, a chyba fajnie mieć lekko w portfelu, a nie co niektórzy jak widzę cały portfel drobiazgów jęczycie jak dużo macie drobnych a nie dajecie, bo wam się nie chce. Nie ważne że jest kolejka, jak kasjerka prosi was o coś to nie tak od tak żeby was wkurzyć tym pytaniem tylko nie ma drobnych i naprawdę potrzebuje i ma wywalone, że jest kolejka bo cóż z tego że się ludzie wkurzają jak nie ma czym rozmieniać, a jak kasjerka będzie złośliwa (tak jak ja hehe) to wam tego nie pokaże, że się wkurzyła, że nie dacie jej drobnych choć macie cały portfel, a wyda wam w drobiazgach żebyście w końcu skumali że potrzebowała i widziała że coś macie i robi to specjalnie. Co prawda nie każdy. Jest koleżanka która szybko obsługuje i nie prosi ludzi ale za to przez nią dużo drobnych się marnuje z biura i co z tego że nie prosi jak na koniec tygodnia nie ma czym wydawać a przydałoby się.

No tak przecież ksiądz się na was obrazi gdy nie dacie mu na tace, zapomniałam, przepraszam… Wyklnie was i przegoni z kościoła!

A i bądźcie wyrozumiali gdy coś źle nabijemy, nie patrzcie na nas jak na złodziei. Wcale nie robimy tego dla firmy. Napisać wam coś ciekawego? Dostajemy opieprz jeśli tak jest, serio. Może myślicie że na koniec dnia szefowa mówi „Byliście wspaniali, Ci frajerzy nie zauważyli, że nabiliście im coś więcej, albo nie wydaliście im reszty tyle co powinniście, to jesteśmy do przodu, jestem bogata o 50 zł, super!” Nie!!! Tak nie jest, za to może powiedzieć „Uważaj jak wydajesz to pieniądze, uważaj jak nabijasz możesz wolnej nabijać i sprawdzać czy dobrze kod wpisałaś.” My również się stresujemy jak ktoś przyjdzie i powie nam że dwa razy coś jest nabite, denerwuje mnie to że nie zauważyłam tego, albo nie zrobiłam tego specjalnie, że nie wydałam wam 50 zł. Po prostu się pomyliłam, nie jestem robotem i nie jestem nieomylna, wam się nie zdarzyło w życiu że coś źle zrobiliście?

Pytanie, do kasjerki która cały dzień siedzi na kasie i pytacie czy jest jakiś produkt na sklepie jak nie ma go na półce? Skąd mogę wiedzieć czy jest czy się może skończyło zapytajcie innych którzy coś robią na sklepie.

Pani mi źle nabiła, przecież na półce była inna cena tego majonezu. Zaraz zaraz to nie ja nabijam ceny, ta cena na monitorze sama wyskakuje. Chodzi mi o klientów którzy mówią to do mnie z wyrzutem jakby myśleli że ja sobie wymyśliłam tę cenę z kosmosu.

Dlaczego Pani nie wie jak to smakuje, dlaczego taka cena a nie inna?… Bo tak i już :D

Wylałam gorzkie żale, to może wypowiedzcie się na ten temat, a ja napiszę kolejną notkę jeśli będą pytania lub jakieś mądre wynurzenia ;-)

A teraz co u mnie?

Napisałam 5 części książki tej co wam mówiłam kiedyś że piszę. Tak mi się fajnie pisało :) I napisałam jeszcze inną książkę, ale waham się by ja wydać, może kiedyś, kiedyś, muszę poprawić, pozmieniać by miało to sens, ta moja pierwsza książka wciąż jest zmieniana…

Zapisałam się wreszcie na prawko, wykułam się na pamięć pytań na testy i mogłabym być gotowa na egzamin teoretyczny ale do tego jeszcze długa droga na razie odbyłam dwie jazdy :) To było ekscytujące i nieźle mi szło jak na wieczór i warunki pogodowe nie zbyt przyjemne do jazdy.

Wciąż mam męża ale z dzieckiem pomyślimy za rok.

A co u was?

Otagowane:  

Przepraszam. Jestem.

Dodano 24 października 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Dziękuje wszystkim za komentarze za wsparcie i w ogóle :) Przepraszam za długą nieobecność.

Już pisze co tam z naszymi sprawami u Ginekologa. Clo nic nie dało, dr przepisał mi Femoston zamiast luteiny bo po luteinie nieprzyszła mi @  :/  Zapisał Letrox zamiast Eutyroxu. Mówił że jak tak dalej będzie to wyśle mnie na badania do szpitala w Warszawie. Nawet bym chciała bo porobili by dokładne badania i wszystko byłoby wiadomo. Dał również skierowanie do Endokrynologa by wykluczył podejrzenie przyrostu kory nadnerczej czy coś takiego. Dał skierowanie na badanie TSH, Anty- TG i anty TPO. Jeszcze ich nie zrobiłam.

Pracuje tam gdzie pracowałam wcześniej tylko z umową zlecenie. Za późno przyszłam. Dziewczyna która przyszła dwa tygodnie wcześniej ode mnie dostała umowę. No cóż trudno, może znajdę sobie jakąś normalną pracę ale tej ani widu ani słychu :/

Piszę drugą część książki, ma już ponad 180 stron :) Mam dużo pomysłów i więcej się dzieje. Czekam by chrzestna przeczytała moją książkę i jak ktoś będzie chciał to mogę wysłać ją na meila :) Mam już listę osób he he.

W domu przybyło mi sporo książek, erotyków jak i kryminałów i powieści. Jutro po pracy postaram się napisać ich tytuły. Na imieniny zamówiłam sobie Pakiet Crossa :) Sama zrobię sobie prezent za zgodą męża :D Książki przyjdą dopiero po 29 października czyli po moich imieninach. Kupiłam je w przedsprzedaży i nie mogę się doczekać.

Przez pisanie książki nie wpadam do Was. Napiszcie w komentarzach co u Was :)

Miłego wieczoru. Do jutra !

Otagowane:  

Hej ! :)

Dodano 2 września 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Wiem długo mnie nie było ale zajęłam się książką i tak wyszło. Skończyłam pierwszą część nie jest długa, to tylko 360 stron, teraz tylko jeszcze poprawiam błędy

W czwartek idę do Gina na monitoring to coś więcej napisze.

Ciągle pracuje tam gdzie pracowałam  :)

Mam pytanie jeśli ktoś się zna. Jak mam połączyć internet z laptopa na tableta przez wifi ? Nie wiem jak mam ustawić. Mam Windows 8 a Laptop Lenovo G585

Otagowane:  

6 wizyta u Ginekologa- Monitoring

Dodano 13 sierpnia 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Byłam dzisiaj u Gina. Powiedział że owulacja była prawdopodobnie z prawego jajnika, już nic nie widać.

Kazał brać luteinę od skoku temperatury i później Clo.

Tylko tyle mam do napisania. Nic nie czułam że coś się dzieje ale oczywiście korzystałam z tego że śluz był rozciągliwy :)

Któraś z Was chciała bym napisała coś więcej o książce.

Ich relacja będzie skomplikowana. Kobieta po przejściach, po rozwodzie, wyprowadza się do większego świata :) uciekając przed byłym mężem. Spotyka któregoś dnia faceta, nie wymieniają się numerami jednak los chciał by się spotkali w innych okolicznościach.

Były mąż Jennifer który chce ją zniszczyć, była dziewczyna która wykorzystywała Davida i teraz jest jej wątek, chce przeszkodzić im we wszystkim. Siostra Davida (nastolatka) Ojciec Jennifer nie ufa Davidowi. Oczywiście jest taka sytuacja że  spotykają się przypadkiem. Gwałt, Bijatyka, strzelanina w której nikomu nic wielkiego się nie dzieje, ciągłe kłótnie. Ponura przeszłość Jennifer która teraz boi się zdrady i odrzucenia. Niski poziom własnej wartości, przez to ciągłe sprzeczki. David pokazuje w jakiś sposób że coś czuje do Jennifer nie koniecznie tylko pociąg do jej ciała, choć sam jeszcze na razie nie dopuszcza do siebie tej myśli bo również się boi… Parę zasad zostaję złamanych przez co Moja kochana Jennifer mogłaby w końcu pomyśleć że coś się kłębi w jego główce ale były mąż wmówił jej że jest nic nie warta i nie zasługuje na miłość i takie tam no i oczywiście nie wierzy w siebie i że ktoś mógłby ją pokochać. Ona jednak tego nie dostrzega nie wierzy że taki facet który przebierał w dziewczynach może coś do niej czuć. To wszystko w pierwszej części

Wystarczająco dużo wam napisałam :) Książka ma już 300 stron, pisze się szybko :)

Pracuje od poniedziałku. Dobrze mi idzie, w poniedziałek siedziałam sama i nie potrzebowałam więcej pomocy tyle co poprosić o rozmiane czy wycofanie towaru, pomoc w opłacie rachunku bo to mój pierwszy raz i bony :)

Dzisiaj było spotkanie, gadanina czego nie robić, na co zwracać uwagę. Tutaj od jakiegoś czasu nie patrzą na produktywność. Szkoda bo lubię rywalizację :D Ale dobrze bo nie będą się czepiać.

Otagowane:  

Melduje się

Dodano 9 sierpnia 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Długo nie pisałam, nie dość, że was zaniedbałam to jeszcze męża :) Ciągle tylko ślęczę nad tą książką i J. się buntuje :D

Po kolei

Książka ma już 200 stron i nadal się pisze, dzieje się, sporo intryg :)

Znalazłam pracę… Można tak powiedzieć… za 4,50 :/ Ale praca. W Realu, tym razem z innej firmy wewnętrznej, w której nie ma głupich kar :) Nie mogłam nic innego znaleźć to wzięłam co leci. Byłam już na szkoleniu 3 dni, nawet się nie stresowałam. Przecież nie dawno pracowałam na kasie i jeszcze wszystkiego nie zapomniałam. :) Od poniedziałku zaczynam normalnie pracę za pieniądze.. ha :D Podobno na jesieni ma być umowa o pracę ponieważ Auchan ma wejść zamiast Reala. Zobaczymy czy będą te umowy.

Mam dni płodne, tak mi powiedział internet :D czyli Ovufriend. Pewnie za chwilę będzie owulacja, może coś z tego wyjdzie :)

Trzymajcie kciuki a ja za chwilę lecę na wasze blogi, zobaczyć co się urodziło nowego :) Odpocznę chwilę od książki i może jakieś pomysły przyjdą mi jeszcze do głowy.

Miłego dnia

Otagowane:  

Małe zmartwienia

Dodano 2 lipca 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Hej :*

Wczoraj napiłam się tego winka :) Spróbowałam niecałą szklaneczkę zrobiło się gorąco i… poszłam spać :O

Po jednej szklaneczce. Wlałam sobie pół i trochę się napiłam zostało pół, zrobiło się ciepło i się położyłam..

Co prawda dzień zalatany. Do sklepu, do apteki, do notariusza, i inne sprawy związane z domkiem. Za tydzień idziemy do notariusza podpisać umowę. My za to już prawie nic na koncie prawie nie mamy i teściowa jeszcze pożycza kasę (skąd Ona ma tyle pieniędzy to nie wiem. Nie wiem jak uzbierała z 1000 zł emerytury, z czego kupuje tony leków, jedzenie w lodówce się ugina, rachunki i kupuję co chwila bluzki :) Teść nie pracował i tyle ma zaskórniaków..) Mężu stracił pracę. Redukcja etatów, nie ma roboty. Problemy z OC, problemy z Ubezpieczeniem itd ale na szczęście się dobrze skończyło, tylko strachu się najedliśmy. Ja pracę prawie znalazłam jutro mam iść na 13 zobaczyć jak to wszystko wygląda.Na razie nie wiem co i jak, jutro się dowiem. To taki zwykły sklepik, nie żaden market to chociaż normalne warunki i widać, że fajna atmosfera. Trochę się boję, ale dam radę.

Mężu ma drugą pracę i jakby nie znalazł czegoś to wróci do tej drugiej. Ale wierze, że coś znajdzie. Robotny chłopak i nigdy długo nie szukał pracy. Była myśl, by przeprowadzić się znowu do Warszawy jeśli by było ciężko, ale ten plan jest już jak na razie nieaktualny :)

Do domu jak wróciliśmy napiłam się z teściową wina. Fajne wytrawne. W zapachu nic nie czuć, w smaku nawet nie czuć % ale jak się trochę wypije robi się cieplutko i zachciało mi się spać. Spałam pół dnia. Wstałam rozłożyłam łóżko i dalej spałam. I tak spałam do 10. Spałabym dłużej ale J. mówi, że już dziesiąta i wstań. Wzlokłam się z łóżka jak bym wstała o 6 :) Żywe Zombi . Może przez te leki co biorę i stres, winko no i teraz ja razem z moimi jajnikami jestem śpiąca królewna. 

Bałam się gdy J. stracił pracę, bo może powie by z dzieckiem się wstrzymać, ale przecież to jeszcze trochę potrwa zanim zajdę w ciążę i jeszcze 9 miesięcy. Na pewno J. znajdzie szybko pracę. Ale co powie? może będzie się bał, że nie znajdzie i powie, by teraz się nie starać, ale nie powiedział tak. Po wizycie zadzwonił i zapytał czy już się coś ruszyło i i czy można się już starać ile jeszcze to będzie trwało. Ucieszyła się, że pomimo utraty pracy nie zrezygnował.

BO przecież nigdy nie ma odpowiedniej chwili na dziecko. Zawsze było by coś, co by to mogło wstrzymać.. I mamy nie mieć dziecka nigdy? Bo zawsze pewnie będzie coś się działo, niekoniecznie dobrego. Taką myśl podpowiedziały dziewczyny na forum Ovufriend i mają rację.. 

 

Miłego dnia :*

Otagowane:  

Od nowa

Dodano 10 czerwca 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Zaczynam od nowa szukać pracy. Ale badziewie :/

A ja to mam pecha :(

Wczoraj poszłam na szkolenie. Opowiadała godzinę.. 2 godziny patrzyłam na kasjerkę co robi. W sumie byłam 3 godziny
Ale  później pomyślałam, że to straszne badziewie. Jak mąż usłyszał to się wkurzył. Nie dziwie się

-potrącają 15 zł za koszulkę :/
-Potrącają 100 zł jak się spóźnię
-Jak będę się chciała sama zwolnić, to tylko po wyrobionych 50 godzinach bo inaczej zabierają 100 zł
- Nie płacą za szkolenie

To wszystko za 4,50 na umowę zlecenie !!!

Wymagania wielkie. Sprawdzania. Tego nie można. To trzeba tak, tamto tak

Nie dziwie się, że miała poumawianych dużo ludzi, ale tylko ja przyszłam (Naiwna)

Dziś jadę i oddaje im koszulkę i niech się wypchają !!!
Znowu szukam pracy ! :(

Nie wie ktoś, gdzie jakaś praca w Radomiu jest? :) 

 

Wiecie (kto z Radomia) że zamiast Reala ma być Auchan, po wakacjach.

 

Po za tym:

- Cholernie gorąco. 

-Komary mnie prawie zjadły

- Zaczęła mi się alergia i ciągle kicham. Nic nie pomaga.

- Mąż mi wczoraj pojechał do pracy i będzie dopiero we wtorek :/

- @ nie ma i jak nie przyjdzie za 5 dni to muszę pójść znowu do Gina po lepsze leki :/ Coś czuje, że nie przyjdzie :((

Poprzedni wpis był fajny, miły i pozytywny, to ten jest do dupy :(

Jakaś równowaga musi być :)

Otagowane:  

Będzie, będzie się działo :D

Dodano 8 czerwca 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Nie przyszła @ ale za to przyszedł do nas samochód. Nie sam :)  J. kupił używany, bo musi dojeżdżać jakoś do pracy. Nawet nie drogo i ładnie się zbiera dobrze jeździ i oby było tak dalej (tfu tfu  :D  )

Dziś byliśmy zobaczyć domek nie daleko Radomia. Jakieś 20 km i to za super cene. Z ładną działką domek pokój razem z kuchnią(salooon :)  ) i drugi pokój. Tylko trzeba zrobić toaletę. Ładne miejsce, ciche, las niedaleko rzeczka. Na działeczce winogrono za płotem grzyby.

Trzeba sprawdzić wpis z księgi wieczystej bo tam tego domku nie ma a na mapce istnieje. Trzeba wszystko sprawdzić.

Na jutro mąż wziął sobie wolne to będziemy jeździć

A ja jutro na szkolenie na 14:00

Otagowane:  

Co się dzieje…

Dodano 5 czerwca 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

U mnie coś tam się dzieje. @ nie przychodzi, ale postanowiłam odłożyć Luteinę i czekać. Podobno po 2 dniach od odstawieniu przychodzi @ .Mam ją jeszcze na 3 dni ale obliczyłam, że pojawi się w weekend i w poniedziałek lub wtorek uda mi się zrobić badania.

Znalazłam w szpitalu na Józefowie tańsze laboratorium. O 5 lub czy 3 zł tańsze, ale to już coś. Mogę 2 badania więcej zrobić :) W sumie nie ja znalazłam, tylko koleżanka z Ovufriend :) Pisze sobie codziennie z jedną dziewczyną i omawiamy jak się czujemy, co jadłyśmy, co robiłyśmy, co nas boli czy nie boli. Ona bierze Donga. Skończyła wczoraj brać i czeka na @ jeśli się nie pojawi bierze lutkę. Coś już tam się zaczyna dziać u niej, także coś działa ziółko :) No i do rzeczy. Nie mogłam zobaczyć cennika badań na stronie szpitala na Józefowie. Plik był z Worda, ale nie mam tego programu. Nie chce ściągać bo już raz ściągnęłam z wirusem tak, że trzeba było go resetować :/Kilka dni temu chciałam ściągnąć coś to mój kochany system Antywirusowy – Avast zobaczył wirusa i nie doprowadził do pobierania.. ufff :) bardzo dobrze. (A jeszcze jedna sprawa związana z wirusem. Uważajcie na wirus/przeglądarkę Sweet Page. Ja nie wiedziałam co to jest i zainstalowałam razem z innym programem, później w internecie się dowiedziałam co to za ziółko z tej ładnej przeglądarki. ) i już więcej nic nie robiłam w tej sprawie. Na razie nie jest aż tak potrzebny, jak będzie to się go kupi.. Pisząc z koleżaną pisałyśmy o laboratoriach i znalazła gdzieś przy Galerii Słonecznej jakieś i zaraz na Józefowie. Pisała, że tańsze niż te co ja znalazłam na Tochtermana. Poprosiłam ją zatem by skopiowała cennik i wysłała mi na meila, bo ja nie mogłam go otworzyć. Na pewno skorzystam.. :)

Wczoraj przyszła pocztą Maca z rana i ją łykam :) Kupiłam sobie także L-karnitynę na wspomaganie odchudzania.

Prace mam załatwioną. Nie jestem zadowolona. W Realu za 4,50 :/ Ale coś już jest

W poniedziałek mam mieć o 14 szkolenie parę godzin i podpisanie umowy.

Kupiłam wczoraj termometr i dziś zmierzyłam temperaturę o 5:30 rano :)

Kupiłam zwykły elektroniczny nie ten specjalny. Po co mi taki.

 

A co u Was ? 

Otagowane:  

Ach, ta praca… Ach ta dieta…

Dodano 29 maja 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Byłam dzisiaj na rozmowie w sprawie pracy:

Umowa o pracę

Na 3/4 Etatu

6 godzin dziennie.

Najniższa Krajowa

Nie jest dobrze, ale też nie jest źle, jak na razie wystarczy.

Tylko cóż z tego, jak ma się odezwać do końca tygodnia. 

Cóż z tego, jak ma plik Cv

Cóż z tego, jak wybierze tą, która ma większe doświadczenie.

No to czekam…

Tak samo czekam jak na @ 

Tak, nadal jej nie ma. I dobrze, dzisiaj niech nie przychodzi. Daję pozwolenie od jutra :)

Dziś zjadłam na śniadanie:

Płatki musli z mlekiem i banan

Obiad:

Teściowa zmusiła mnie do zupy :) :*

Kolacja:

Jogurt z ziarnami zbóż i jabłko.

3 zielone herbaty.

Niestety dziś się złamałam i kupiłam maćka :) batonik.. Mmm :(

Mój projekt odchudzanie, uważam za zamknięty. Może kiedyś do niego wrócę. Nie byłam zawsze szczera. Ukrywałam, że zjadłam batona czy chipsa :/ Przepraszam :> Postanawiam za to, prawie codziennie pisać co jadłam. Nie będę się zmuszać do pisania swojej diety. Jak się będę chciała czymś pochwalić to się pochwalę :)

A dziś się chwalę: Jeździłam na rowerku 1,5 godziny. Zrzuciłam 250 kcal :D Jestem mokra, śmierdząca, idę się umyć :D

    Znacie jakieś przepisy z dietką wypróbowane przez Was ? Jeśli tak podrzućcie pomysły, albo jakieś fajne linki..

To chyba na tyle dzisiaj.

Buziaki :*

Otagowane:  

OvuFriend

Dodano 14 maja 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Hello Dziewczynki :)

Mam dzisiaj dobry humorek.

Jutro jadę do rodziców i w piątek wieczorem wracam. Wreszcie. Tęskniłam :/

 

Dałam w biurze usprawiedliwienie. „Szefowa” będzie dopiero jutro. Mogła chociaż napisać, że jej nie będzie do środy !

 

Pisałam sobie z koleżanką, ta co poleciła Ginekologa i poleciła mi również pewną >stronkę<

Można mierzyć temperaturę i napiszą ,czy jest wszystko dobrze, jaka owulacja, kiedy, co i jak.

Poza tym jest tam pamiętnik. Dziewczyny tam opisują swoją historię . Można czytać, wspierać inne Panie. One również wspierają, odpowiadają na pytania.. W sumie jak tu <3 Fajna stronka, Polecam.

Ja nie wiem, czy mam teraz mierzyć. Przecież wiem,  że nie mam owulacji. Nie mam okresu.

 

Wczoraj ten babsztyl, jak jej powiedziałam, że nie mam okresu 3 miesiące, to kazała zrobić test, bo może już jestem.

Kupiłam test dla świętego spokoju i NIC. Tak myślałam. Nie nastawiałam się, że jestem w ciąży. Nie było mi przykro.

 

Dzwoniłam dzisiaj do Pana doktora i zapisałam się na ten wtorek do niego. Bardzo przyjemny głos. Bardzo uprzejmy. Nie mogę się doczekać wtorku :>

Otagowane:  

Kryzys ?!

Dodano 3 maja 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Niech mi ktoś powie, że jest kryzys ! Nie istnieje takie coś. To jest wyjęte z bajki

Jaki kryzys, jak ludzie wychodzą całymi wózkami zakupów?

Jaki kryzys, jak tłum taki, że nie można się przecisnąć?

Jaki kryzys? Co drugi klient robi zakupy po 500 zł, 1000zł

Nie szczędzą … Kupują alkoholu dwa wózki :) 

Jaki kryzys? W Warszawie?

Proszę takich bredni nie wmawiać, bo wyśmieje :)

Wytrzymałam 12 godzin w tym „kryzysie”. Żyje !!!

Żeby sklep spożywczy, był otwarty 1,2 i 3 maja !!! o_O

Otagowane:  

Na szybko

Dodano 27 kwietnia 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Dzisiaj tak szybko.

J. Będzie ze mną do niedzieli. Super :) Posiedzimy razem, ale nie za dużo. Wtorek, 1 i 3maja.

Ma wolne w pracy, ale wziął sobie na głowę inną pracę. Poprzednią. Dorabia sobie. Pewnie będzie przychodził późno. A ja za to do pracy na popołudnia. Tym bardziej się nie zobaczymy :/ Tylko te 3 dni . To też dużo :)

Miłego popołudnia :*

Otagowane:  

Projekt: Odchudzanie – Dzień 104 – Po świętach

Dodano 21 kwietnia 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

To było oczywiste że dieta  w święta runie. Tyle smakołyków na stole i każdy mówi jedz, jedz.. to się je :D Po to są Święta. Nie tylko po to :) Dwa dni się do nich przygotowywałam… drastycznie. Teraz trzeba znowu wziąć się za siebie :)

Nie było jednak tak, jak w każde święta. Nie obżarłam się jak świnka, tylko jadłam wszystkiego po trochu. Jak poczułam, że się najadam, przestawałam jeść. Nie jadłam do momentu, gdy robiło mi się ciężko. Ciast sobie nie żałowałam. Najwięcej  zjadłam sałatki. Po jednym dniu mięso mi się znudziło :)

Teraz jadę Polskim Busem z powrotem do Warszawy, sama :/

Ale za tydzień znów spotkam się z mężem :D

Co do podpisów na „Miłą Panią” pytałyście ile ich jest. Doliczyłam się 32 . Jutro idę do pracy, to pewnie jakieś podpisy jeszcze wyciągnę. To i tak dużo. Jestem zadowolona :)

Nawet nie wiecie, ile było ludzi  w Polskim Busie w sobotę. Cały autokar ! Były wszystkie miejsca zajęte.  Teraz też jest sporo, ale są wolne miejsca. Nie jest tak źle :)

Pozdrawiam Was. Buziaki  :*

Jak tam u Was po Świętach? Wyjeżdżałyście gdzieś ? :)

Otagowane:  

Wieści z placu boju :)

Dodano 18 kwietnia 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Plac boju, jak się może dobrze domyślacie to praca :) Ta aktualna i ta którą szukam :)

Są dwie wiadomości. Dobre i złe. Zacznę od złej, czyli od szukania pracy w nie długo, nowym miejscu zamieszkania.

Po pierwsze: Pracy nie ma. Po drugie: Jak jest to dla studentów, niepełnosprawnych, z dużym doświadczeniem, starszych.

Po drugie: No jeśli nie jest dla tej grupy powyżej, to jest natychmiast, lub za bardzo niską stawkę. Natychmiast znaczy że teraz , już. A ja nie mogę teraz, już, natychmiast, bo pracodawcy potrzebują  na teraz , ponieważ mają jedną na sklepie . Mam zobowiązania, a nie przeprowadzę się w jeden dzień. Mam wypowiedzenie. 3-dniowe, ale mam.

Za niską stawkę, czyli za 4,50 na rękę. Dobrze że na rękę :) Ale dziadostwo :/ Tylko tyle powiem, bo nie mam słów. Może coś znajdę, ale będzie ciężko.

Druga wiadomość- dobra :D

W sumie z tego co się wczoraj dowiedziałam, dobra i zła.

Baba Jaga z recepcji ma układy. Ale najpierw opisze mój wczorajszy dzień z chodzeniem za podpisami.

Wyszłam wcześniej z domu po to by pochodzić po kasach, może zobaczę kogoś znajomego i mi ten ktoś pierwszy podpisze.

Nie widzę znajomej twarzy i wstydzę się podejść. Bo może mnie nie znają, szukam dalej. Jest jedna, podpisała uff :D

Poszłam do innej, ale ona jest  normalnie zatrudniona, nie z firmy zewnętrznej. Powiedziała, że ta małpa jest miła dla nich, a dla nas z firmy zewnętrznej jest taka nie miła. Zdarzają się wyjątki. Nie podpisze, bo jej nic nie zrobiła. Kiedyś się z nią starła, ale to było dawno i teraz nie może nic na nią powiedzieć,  ale mi kibicuje.

W tym momencie pomyślałam, że chyba nic z tego nie będzie. Będzie cięzko zebrać podpisy. No nic, idę na górę. Na górze podpisał Pan, który już się wcześniej zobowiązał. Woow 2 podpisy :)

Wpadłam na drugiego po drodze do Centralki. Powiedział, że może podpisać, ale  nie wie czy to coś da, bo ta dziewucha kumpluje się z koordynatorką o_O   O masz ! No dobra, mam drugą skargę do dyrektora. Dyrektor chyba nie jest jej kumplem :) Chyba że…. Nieee. he he :P

W centralce jest Pani, która tez wcześniej mówiła, że podpisze, ale zapytała się przełożonej ? Nie wiem kto to jest, sprawdza produktywność. No w każdym bądź razie tez ważna osoba :) Powiedziała, że z firmy zewnętrznej raczej muszą podpisać, bo oni to raczej nie mogą, ale są ze mną i mi kibicują. Wreszcie ktoś się za nią wziął.

Zaraz któraś kasjerka zapytała, co to jest za pismo i się zaczęło (dobra wiadomość :D  )  Ta Pani od produktywności tłumaczyła o co chodzi i żeby podpisywać. To ja się zaczęłam rozkładać i zostawiłam pismo na stole. Zaczęli się zbierać kasjerzy, widziałam tłum i wywołałam burzę ! Zaczęli na nią gadać, jaka ona jest, co zrobiła, czego nie robi.

- A która to?

-Ta co udaję, jak się do niej podchodzi, że coś robi i robi każdemu łaskę

- To ta? Podpisuje

I inne rozmowy. Pan który wcześniej się podpisał, podszedł i powiedział „Będzie dobrze, podpisują” :D

Ja do nich podeszłam i ktoś zapytał, kto to napisał?

-A ta dziewczyna…

Patrzą, patrzą w końcu mnie palcem pokazała, a one zrobiły wielkie oczy. he he nie spodziewały się. Wiecie, jak mi się miło zrobiło. Czułam się dumna ;)

-Ty? Gratuluję odwagi(….) Wreszcie się ktoś za nią wziął(…) Super pomysł (…) Nikt tego nigdy nie zrobił , jesteśmy z tobą (…) i inne wyrazy uznania :)

Pani, która zaczęła wszystkim mówić, żeby podpisywali powiedziała bym te kartki zostawiła, bo będzie tu jakiś czas, to przypilnuje by podpisywali :D

Super. Podpisało się dużo osób. Jak szłam na przerwę, któraś Pani powiedziała, że pierwszy raz ktoś coś takiego zrobił. Zawsze były jakieś skargi, ale pierwszy raz, taka petycja.

- Czyli zrobiłam rewolucję.

- Wychodzi na to że tak. Pewnie się ktoś jeszcze podpisze :)

Na koniec pracy wzięłam moje „karteczki” była inna Pani. popatrzyła i zapytała czy podpisałam.

- Więcej.  Ja to napisałam :)

Uśmiechnęła się i powiedziała że tam są jeszcze jakieś osoby, żebym im dała podpisać.

Powiem Wam szczerze, że gdyby nie ta Pani „Produktywność” Nie zdobyłabym się na odwagę, by każdemu mówić o podpisach. Wstydziłam się. Nie znam niektórych, nie rozmawiam. Na końcu także, gdyby mi ta Pani  nie powiedziała to bym nie dała kartki. Taka jestem odważna :/ Ale jak kogoś o coś poprosić, to już nie :)

Naprawdę mi było miło, jak na mnie skierowali wzrok, gdy się dowiedzieli, że to ja napisałam i mnie chwalili i ta burza wypowiedzi pod jej adresem :D To było coś ! :)

Dzisiaj jeszcze ktoś będzie znany, to dam podpisać. Wiem, że dwie osoby jeszcze na pewno podpiszą :)

Może dzisiaj włożę do dyrektora skrzynki to pisemko, albo poczekam jeszcze po świętach.

Trzymajcie Kciuki :D

Miłego dnia :*

Otagowane:  

Zawirowania

Dodano 14 kwietnia 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Będziemy się wyprowadzać. do miasta J. Znowu przeprowadzka :/ Pod koniec maja planujemy, ale zobaczymy jak to będzie. Ja juz szukam tam pracy. Jutro jadę, żeby pochodzić i porozdawać CV. Jak znajdę pracę, będziemy mieszkać u teściów parę miesięcy, aż nie kupimy jakiegoś domku czy 2 mieszkania. Teściowie są fajni, ale wolałabym mieszkać sama z J. No nic trzeba będzie trochę pomieszkać.

Właśnie może dlatego tak się kłócę z tą chamką z recepcji. Nie zależy mi. Nawet jakby coś się czepiali i skargę na mnie składali to mnie to rybka. Nie odpuszczę. Może mi się uda coś z tym zrobić przed wyprowadzką. Trzeba jej utrzeć nosa. Coraz więcej osób mówi, że podpiszę. Ciekawe jak będzie jak dam im kartkę, by podpisali. 

 

A tu trochę wiosny :) Coś już widać u mnie.

S

 

 

S

 

 

S

 

S

 

S

Otagowane:  

Przychodzi baba do lekarza… :)

Dodano 31 marca 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Jadnak następny wpis… Zapomnijcie o tamtym poście miałam chyba chwilowe załamanie :)

Miło mi, że czytacie bloga i nie jest dla was nudny. Zgadzam się z Wami, że pisze głownie dla siebie, ale chodzi mi również, czy nie zanudzam was i lubię jak mi doradzacie. Ważna jest dla mnie wasza opinia, rada.

Macie lub zamierzacie mieć dzieci i znacie się lepiej na sprawach z tym związanych niż ja. Miło mi, że ktoś do mnie zagląda. Bardzo mi przyjemnie, ciesze się :) Dziękuję Wam. Uwielbiam Was! Ok, starczy tych wywodów. Przejdźmy do rzeczy :D

Jeśli chodzi o lekarza. Zmieniam !

Dziś miałam zalatany dzień. Będziemy się wyprowadzać z Warszawy i wracamy do Radomia. Pojechałam szukać pracy. Nie za wiele jej, ale trochę CV ludziom dałam :) Może ktoś się odezwie. Poza tym, wzięłam się za szukanie innego lekarza. Nie będę czekać 3 miesięcy!!! Nie ma mowy ! Nie u tego lekarza! A gdybym chciała nawet, to na początku maja się wyprowadzamy. (jeśli dobrze pójdzie) Z Radomia do Łodzi nie ma połączenia. Musiałabym jeździć do Warszawy i z Warszawy do Łodzi.. Nie da rady ! No i chodzi o to, że lekarz się nie przejmuje pacjentami. W przychodni, w Łodzi była pani z synem i mówiła że 27 lat syn do niego jeździ i zawsze tak szybko przyjmuje. Raz dwa i recepta. o_O  Sprawdzałam też opinie o nim. Nie które są dobre, inne złe. Prywatnie to do rany przyłóż :) Dowiedziałam się jaka była moja Pani Gin. Z opinii ludzi, była nie miła, arogancka, też wypisywała badania ale gubiła się, Jedna pisała, że chciała zajść w ciążę, a ona skomentowała jej wiek, że chyba jest za młoda. 24 lata (za młoda?)  :/ Dla mnie taka nie była. Wspominam ją dobrze. Jak miałam 20 lat, zapytała się, czy chcę już zajść w ciążę, tylko ten jeden incydent to potwierdza. Przyjechałam zobaczyła wyniki, powiedziała, że dobre i jak chce, to mogę zajść w ciąże. Nie chce na razie. Także, proszę przyjechać jak już pani będzie gotowa i proszę brać leki cały czas i nie być jak inne pacjentki, że przestają i znowu problem. i tyle. Jeszcze J. nie zaparkował, a ja już wychodziłam :/ To był jeden incydent.

Byłam w szpitalu specjalistycznym z przychodnią endokrynologiczno-ginekologiczną. Duży szpital to i dużo pacjentów. Pojechałam i mówią, że zapisać mnie może, ale długie oczekiwanie. Rok … ???… Co??? Rok?!! Cholera. Nieźle. Wychodzę ogłupiała :)

Pojechałam do następnej przychodni. Chodziłam tam do alergologa. Pytam się kiedy by była wizyta do endokrynologa.

(Dziewczyny powiedzcie mi. czy endokrynolog może mi pomóc zajść w ciążę ? może mnie przygotować do niej ? Czy muszę chodzić do endokrynologa i ginekologa w jednym? Chyba endokrynolog nie zajmuje się tylko tarczycą? Dobrze myślę? )

Wizyta byłaby w maju, tylko zapisy są od jutra. Super. Miesiąc, to nie 3 miesiące :) Wyszłam zadowolona. Pojechałam jeszcze do innej przychodni, ale było już późno (byłam w Radomiu o 8 ) po 14. A przychodnia przyjmuje do 14. Wzięłam numer i jutro jeszcze zadzwonię. Teściowa ma jeszcze zobaczyć jedną przychodnie niedaleko. Była tam, podobno bardzo dobra endokrynolog. Jej znajoma miała córkę i ta córka nie mogła zajść w ciążę. Leczyła się 6 lat. Poszła do niej i szybko zaszła. Miała bliźniaki. Mówię, że bliźniaki to dziękuje jedno wystarczy :D i jak by mogła, to może się przejść, zobaczyć , zapytać. Tylko nie wiadomo, czy tam jeszcze przyjmuje, bo to było 2 lata temu, także mogła się przenieść gdzieś indziej. Może nie.

To na dzisiaj koniec. Jutro napisze czy się dodzwoniłam i co powiedzieli :)

Miłej Nocki :*

Otagowane:  

Poprawiłam się

Dodano 15 marca 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Patrzyłam w pracy na moją produktywność. Wzrosła. Na początku miałam 14 i rosło. 12 marca zajrzałam do książki i.. Zdziwiłam się. Popatrzyłam jeszcze raz na nazwisko, by się upewnić.. 26/min Super, ucieszyłam się. Od razu pochwaliłam się innym Paniom kasjerkom. Jedna była ze mną na szkoleniu, a druga dłużej pracuje ode mnie. Zdziwiły się i się podzieliłyśmy, co robią, że mają tyle ile mają. Ta co dłużej pracuje ma o 2 artykuły mniej. dzień wcześniej sprawdzała i miała 24. Jestem zadowolona. Walczę o 30 ! A co ! :)

Byli nie dawno, Ci „Państwo” co się kłócili z kasjerką, że za szybko skanuje i się Paniusia zdenerwowała, bo była za „długo” w pracy :)

Już inna kasjerka ich obsługiwała. Nie słyszałam dokładnie, co mówią, ale na zakończenie pracy, kasjerka mówiła do drugiej, że miała paniusię 5 minut (znowu) przed 23 i coś jej było nie tak. Opowiadała i chyba chodziło o to, że Kasjerka zapytała się czy ma kartę seniora. Mąż mógłby mieć. Wyglądał na 60 lat a ta paniusia się oburzyła, że jak to, ona ją pyta o kartę seniora? Ją? Oburzyła się wielce :) Coś słyszałam, jak Paniusia się pytała, co to ta karta.

Mnie się pytali, czy mogą wziąć te pomarańcze, co miałam odstawione na swojej kasie. Powiedziałam, że mogą, tylko musza sobie zważyć. :) Wydaję mi się że to Rosjanie. Tak z krótkiej rozmowy dało się usłyszeć. Warszawiacy Z Rosji :)

Otagowane:  

Samotna

Dodano 8 marca 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Od poniedziałku. J. zaczyna nową pracę. Na wyjeździe. Będę sama.

Kto będzie mnie denerwował? :). Kto będzie ze mną spał? Kto mnie pocałuje na dobranoc? Kto mnie przytuli? Kto powie że kocha? Kto się będzie denerwował jak coś zepsuje ;> J. mówi że będę miała czas na kochanka. „A chcesz sprzączką od paska?”

Wiem że to nie jest długo, inni mężowie, jadą na cały miesiąc, czy więcej i żony sobie radzą. Ja będę go miała w soboty, niedziele. Ale jak przypadnie mi praca, to będziemy się widzieć tylko w nocy.

Poprosiłam w pracy, by dali poniedziałek i wtorek wolny, to pojadę wreszcie do rodziców. Pochodzę sobie po starych śmieciach. Jak będzie ciepło pójdę nad zalew. Porobię zdjęcia i wam pokażę.. Nie chcę siedzieć sama w domu.

Siostra, będzie w szkole, to nie będzie cały czas wisiała na laptopie i patrzyła na głupoty, ale pewnie jak przyjdzie, to zrobi tą swoją biedną minkę i poprosi o laptopa. Wtedy… tak szybko jej nie dam. Najpierw lekcję, potem laptop… i poucz się kobieto! Cały czas widzę cię na fb, to jak ty się uczysz? z internetu? … Pewnie będzie inaczej, odrobi lekcje, a jej bez gadania dam laptopa.

W niedziele zrobię ciasteczka z kleiku ryżowego, tak by mój J. miał coś na słodko od żonki. Kiedyś zrobiłam  i mu smakował.. Własnie kiedyś.. Jak zrobię, dodam zdjęcia i przepis :) .. Kiedy ja ostatnio coś piekłam? Będzie 2 lata :> Trzeba coś zrobić. Nachodzi mnie na kopytka z boczkiem. Klientka ostatnio kupowała kopytka, ale kupne to co innego. Mówiła, że dawno nie robiła. A ja, że nie robiłam 2 lata. „O to niech Pani kupi”. „Kupne nie, wolę sama zrobić”. „A mnie się nie chce, wolę kupić.. Ale zjadłabym robione”. „To zapraszam do mnie na kopytka,  :)”

Zrobiłam się wygadana w pracy. Mąż stwierdził, że gdy pracuje, jestem bardziej ogarnięta, że nie trzeba mi wszystkiego mówić, zwracam uwagę co mąż musi zrobić i co by się przydało. Gdy nie mam pracy, jestem rozlazła gapa. Super maż o mnie mówi, nie? :) Podobno powiedział tak do swojej mamy . A ja mu podziękowałam..

Ja.: Dzięki wiesz. Tak do teściów mówisz. Ja do mojej mamy nie mówię, co mi się nie podoba.

J. Spróbowałabyś .. jestem nieskazitelny, idealny …

Ja i J. w śmiech ;D

Ja. Tak mój książę :0

J. Ale moja mama powiedziała, żebym się ciebie nie czepiał i powiedziała, że jak mam kontakt z ludźmi to jest co innego.

Kiedyś  mówiła że cię lubi i mówiła, że nie znalazł bym, takiej drugiej dobrej żony :> Odnoszę wrażenie że bardziej Ciebie lubi, niż mnie. ;o

Ja. Widzisz nawet twoja mama jest za mną.

J. A powinna być za mną.. przecież jestem jej synem.

Ja. Nie popłacz się tylko, bo mamusia cie nie przygarnie i jest daleko :)

 

Tak zrobię ciastka.  Zjadłabym rybę. A to wszystko przez klientów. Promocja jest na ryby i kupują, ciągle jakieś rybki. Jak jestem głodna i poczuje jakiś zapach to bym go zjadła. Nawet makrelę wedzoną. Nie dobrze być głodnym w pracy. Takie zapachy. Kurczaka z rożna ostatnio ktoś kupował. Mówię, że ładnie pachnie. „dlatego to kupiłam :0″ „Narobiła mi pani smak na kurczaka. Teraz jestem przez panią głodna :)” „Przepraszam nie chciałam, ale kurczaka nie oddam :)

To nie ! :>

Gadam już bez sensu, czyli trzeba kończyć :D

To Narciarz !  jak to teraz młodzież mówi :D ( o ja stara) ;)

Otagowane:  

Kultura, głupcze

Dodano 5 marca 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Znowu będę pisać o pracy, długo nie pisałam, to was pomęczę :)

Wczoraj, nie ja, tylko koleżanka obok mnie, miała nie miłą sytuację i to na sam koniec. 

Niech mi ktoś powie, po kiego ktoś przychodzi, przed zamknięciem sklepu i robi zakupy, a potem ma pretensje.

Konkretnie chodzi o sytuację taką iż, przyszło małżeństwo, 5 minut przed 23 i normalnie kasjerka zaczęła kasować. Wiadomo, że w marketach stawia się na to, by szybko skanować. A ten gość, jak nie ryknie na tą biedną moją koleżankę. Pani, co Pani się tak śpieszy, porąbało Panią. Może się pani szkoliła, jak szybko jechać z tymi produktami, ale żona nie uczyła się, jak szybko pakować. Nam się nie śpieszy. Kurde ludzie, wam może nie, ale kasjerce tak, może by chciała pójść już do domu, a nie czeka na takich oszołomów co zapomnieli kupić i się im przypomniało za w czasu, (bo pracę to właśnie oni skończyli wcześniej, bo się żalili.) No nie wszyscy przychodzą, bo zapomnieli, albo z pracy przychodzą. Ale mi, by się nie chciało zawracać dupy i nigdy nie poszłam, tak późno, chociaż potrzebowałam. Koleżanka za nią, się śmiała, żeby tak wolno nie skanowała, bo ją zwolnią :) to się rozchmurzyła. Dalej nie słyszałam, bo miałam klienta. Klient poszedł i znowu słyszę. A ta kobitka szuka karty i mówi, że nie może znaleźć, bo ją zdenerwowała, miała zły dzień w pracy i wyszła godzinę później z pracy po 16, to i ona może później. Cholera, ale o której? Wredne babsko i co, mści się na kasjerce? Jak by na mnie trafiła, to bym jej odpysknęła. Jestem spokojna i to bardzo, ale jak raz odpysknęłam  gościowi o torbę, co pisałam nawet w jednym poście, to i jej bym coś powiedziała. że na pewno się strasznie w tej pracy wymęczyła. Zmęczyć to się może, ta Pani co tu chodzi w kółko i sprząta, zmęczyć się może ochrona, co chodzi w te i we w te. Zmęczyć się może ten, co rozkłada towar na półce. I kasjerka też. Pracuje za marne grosze, za jakąś gównianą umowę i jeszcze na nią się krzyczy i się ją obraża. Kurde babka obwieszona tymi łańcuchami jak krowa, bransoletek, złotych parę , pierścionki na każdym palcu. Pachniało od niej na kilometr, ubrana porządnie i ona śmie twierdzić, że miała zły dzień, że jej źle i zmęczona pracą. Czym ?!! siedzeniem na dupie, rządzeniem? Wątpię, by była biedna i ciężko pracowała. Kart szukała. w jednym portfelu, duży plik kart, w drugim następny duży plik. Cholera. 

Kasjerka Spokojna jak ja i się nie odezwała tak jak powinna, tylko się tłumaczyła cicho. Szkoda mi jej było, powiedziałabym coś, ale klient znowu do mnie przyszedł i nie chciałam się tez kłócić. Szkoda, że do mnie nie podeszli :/

Wczoraj jeszcze i ja coś miałam niemiłego. Nabiłam jednej Pani pomidory za 30 zł, bo są takie, ale Pani nie sprawdziła jaka dokładnie waga jest tych tańszych. Podchodzi za chwilę i mówi, że za dużo jej nabiłam, bo było napisane, że kosztują… (nie pamiętam ile) i jak Pani nabija. To jej powiedziałam, żeby nie krzyczała, bo ją słyszę. Jak chcę, to proszę ją, by poszła do Punktu obsługi, ale nie, ona uparta i mówi, że ja jej nabiłam i mam jej oddać. To się kłócę, że taka cena wybiła, przecież nie ja wbijam cenę. Poszła sprawdziła ponownie i powiedziała, że rzeczywiście jest inna cena i poszła sobie. Ani przepraszam, ani do widzenia, Nic. Co za kultura ! Jakie chamstwo. Warszawka *** . Co za ludzie… Szkoda słów. Po pierwsze,pierwsza sytuacja, arogancja, chamstwo, złośliwość, bezczelność i  nie wiem co jeszcze. Druga sytuacja chamstwo i niedopatrzenie jak zawsze. Ok. dzisiaj koniec żalenia :)

A niebawem, kolejny wpis o zwiedzaniu (już nie długo) Zapraszam :D

Otagowane: