Zwiedzanie cz.2 Szymbark

Dodano 28 lutego 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Kolejna część wycieczki i kolejna atrakcja. Dom do góry nogami w Szymbarku. Na Kaszubach

45 km od Gdańska

Trzeba mieć mocną głowę, by przejść cały dom, bez zrobienia sobie przerwy.

Gdy już tylko zobaczyłam wnętrze z daleka, trochę się czułam już nie pewnie. Weszłam, zakręciło się w głowie i nie mogłam złapać równowagi. Przed wejściem do domku było ogłoszenie. Że, jeżeli ktoś, ma problem z błędnikiem, niech nie wchodzi. Jeśli wchodzi, to na własną odpowiedzialność. Dobrze, że ja nie robiłam zdjęć i tak czułam się skołowana, a jeszcze zdjęcia? Nie było bardzo dużej pochyłości, a wszyscy chodzili jak pijani :) Nie którzy zaraz wychodzili, bo nie mogli wytrzymać. Źle się czuli. W środku w pierwszym pokoju, był telewizor i krzesło.

Jak patrzę na zdjęcia, to mi się to wszystko przypomina i dziwnie robi :>

W drugim pokoju: Łóżko i krzesło

Po przekroczeniu drugiego pokoju, musiałam wyjść. Nie mogłam dłużej zostać. Wyszliśmy, bo i tak można było wchodzić parę razy.

Wyszłam na powietrze, ale i tak się czułam nie pewnie. Dziwnie. Zamroczona :) J. powiedział, żebym patrzyła na zielone, to mi przejdzie i się uspokoję. Trochę się uspokoiłam, ale  i tak dziwnie jakoś. Nie trzeba pić, żeby czuć się, jak po paru litrach wódki :D Poszliśmy dalej zwiedzać.

Poszliśmy do najdłuższej deski świata.

Dom Sybiraka

Skansen : Skansen najlepiej zwiedzać z przewodnikiem. Przewodnicy oprowadzają grupy, którą można stworzyć na miejscu. Zwiedzanie z przewodnikiem trwa 2 godziny. Cena biletu zawiera usługę przewodnika.

Pociąg do nikąd: Pociąg, jakim transportowano polskich zesłańców na Syberię

Bilet wstępu do tych wszystkich atrakcji: 15 zł

Wróciliśmy znowu do domku i weszliśmy na pietro. Nic tam nie było, prócz schodków. Weszliśmy tylko na górę i schodziliśmy. Nie daliśmy rady :) Poszliśmy coś zjeść.

Dojazd: droga nr 20 jedziemy z Żukowa w kierunku Kościerzyny, po 22 km skręcamy w prawo na Szymbark. Dalej według wskazań tablic Najdłuższa Deska, Skansen budownictwa drewnianego.

Fajna wycieczka. Później zwiedziliśmy też Park Dinozaurów w Inwałdzie? (nie pamiętam dokładnie, ale było nie daleko domku), ale tego nie polecam. Dinozaury się ruszały i dawały odgłosy, ale tylko przez chwilę. Było widać czujki i nie było niespodzianki. Chociaż dzieci miały.. płakały. Nie powinno się zabierać tam malutkich dzieci. Mogą się przestraszyć.

Bilet: 22 zł. Nie warto. w parku jest jeszcze mini park zabaw za który, tez trzeba zapłacić.

Pomyślałam sobie że zrobię takie posty zdjęciowe. Trochę z recenzją, żeby kto pojedzie, wiedział, co zwiedzić, co zobaczyć, czy warto, czy nie. Dużo tych wycieczek nie było. Dwa lata temu w Krakowie, Rok temu w Gdańsku. W warszawie w Zoo. Ale coś jednak jest. Mało, ale zawsze :) Dzisiaj zacznę od Zoo w Warszawie

Bardzo różni się to Zoo, z Zoo w Gdańsku. Tutaj wszędzie pastuchy, mało zieleni i widać że zwierzaczkom nie jest za dobrze. Komu by było dobrze w zamknięciu. Nawet lew, czy tygrys, nie ma już instynktów, bo mu wszystko podadzą i nie musza się starać o nic, żeby coś upolować. W gdańsku jest bardziej zielono. Wszędzie trawa. Zupełnie inaczej i nie ma pastuchów :)  większe „mieszkania”.

Boćki :)

Leń :)

To ta małpka mnie i młodej sie tak spodobała

Nie spodziewałam się że to zwierzątko jest spokrewnione ze słoniami raczej do bobra jest podobny :)

A tu nas trochę widać :) Pingwiny były zamknięte w małej chatce. Jak wracaliśmy, wstąpiliśmy znowu i nadal były zamknięte :/ Na pewno, nie było im tam dobrze

Tyle nad tymi zdjęciami siedziałam, musiałam pomniejszyć zdjęcia parę razy, ale udało się :)

Jechaliśmy spod domu tramwajem „6″ do samego Zoo. Byliśmy tam na 10 rano i było bardzo mało ludzi i dobrze. Jak już wychodziliśmy przed 14, to były takie kolejki, jak za komuny ;D Ciężko było przejść. Najlepiej jechać rano.

Otagowane:  

Po weekendzie…

Dodano 26 lutego 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

W niedziele ściągnęłam siostrę do Warszawy. Przyjechała rano. Wyjechalam po nią, później pojechaliśmy do nas. Zjadła coś i pojechaliśmy wszyscy do Zoo. Do marca jest taniej. 25 zł bilet rodzinny  (2 os. + dziecko) Pytałam się, później by kosztowało koło 50 zł, to skorzystaliśmy z tego. Za miesiąc siostry urodziny, to chciałam ją gdzieś wziąć, bo nie wiem co jej kupić. Chciała to przyjechała. Połaziliśmy trochę. 3,5 godziny chodzenia i nie mieliśmy już siły :)

Wróciliśmy do domu zrobiłam obiad i po obiedzie pojechałyśmy dalej zwiedzać, tylko same.   J. chciał odpocząć przed pracą. Nie chciało mu się dalej łazić. :)

Pojechałam z młoda do łazienek królewskich i na stare miasto. Już nie miałyśmy siły i późno się robiło, także kupiła bilet, wsadziłam ją do autobusu i pojechała. Podobno się jej podobało :)

W poniedziałek byłam w pracy. Wczoraj i dzisiaj mam wolne (czyli drugi weekend :)  ) jutro na 17 do pracy. Ale się wylenię :)

A wy co robiłyście ?

Otagowane:  

Ulotkarze…

Dodano 20 lutego 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Czy którejś z Was próbowano wcisnąć ulotkę do ręki? Czy wzięliście? Czy patrzyliście się jak na głupiego? Czy zwymyślałyście kiedyś takiego osobnika?

Wiem że czasem ci ludzie, co dają ulotki nas wkurzają. Ale to nie powód, żeby ich zwymyślać.

Pracowałam kiedyś na ulotkach i muszę przyznać, ludzie są okropni. Pracowałam w mniejszym mieście, przed przeprowadzką do Wawy.

Nie było pracy za wiele. Ciężko było coś konkretnego znaleźć, każdy grosz się liczył przy roznoszeniu ulotek. 

To ciężka praca, jeśli ktoś, nie jest przyzwyczajony do chodzenia 8 godzin dziennie :) Szybie tempo itd.

Chodziliśmy we trójkę po osiedlu, żeby było raźniej i szybciej. Najpierw wkładaliśmy ulotki do skrzynek, później było tak, że nie było już gdzie ulotki wkładać. Jechaliśmy na wsie, byliśmy również w Kazimierzu w Płońsku i nie daleko naszego miasta.

Po skrzynkach nadszedł czas, na dawanie ulotek do ręki.. Masakra.

Wolałam wrzucać do skrzynek. Nie raz się budziło osobnika, bo zaczynaliśmy od 8 rano, a nie którzy jeszcze spali i nas opierdzielali :) Nic dziwnego :) A nie którzy, po prostu nie wpuszczali, bo po co mają ulotki mieć w skrzynce. Ale i tak ktoś otworzył drzwi, jak nie osoba która wychodziła, to jakiś inny lokator do którego dzwoniliśmy. To nasza praca. Płacili nam. Nie wiele. Na szczęście za godzinę, a nie za ulotkę.. to wykonywaliśmy swoją pracę. Normalka

Rozdawaliśmy na powietrzu ulotki. Och, ludzie, czemu jesteśmy tacy nie mili, skąd tyle jadu? 

Ja nie wciskam na siłę ulotek, także, można grzecznie powiedzieć że się nie chcę, ale nie, po co?

Miałam sytuacje, podchodzę do faceta i mówię proszę ulotkę.. a on? „w d**e sobie wsadź tą ulotkę”.. Zatkało mnie.

Rozumiem, że nie lubią dostawać ulotek, śpieszy się komuś, czy po prostu nie chce i tyle, nie zbiera śmieci, ale może trochę kultury !

Inna sytuacja, tu już się odgryzłam. „Za robotę by się Pani porządną wzięła”. „A co ja robię ?Myśli Pan, że ja lubię na mrozie chodzić? Niech mi Pan da pracę, jak Pan taki mądry !” „Jak by pani chciała, to by pani sobie coś znalazła” „To coś, to na razie jest to.. Pracuje i nie wymuszam pieniędzy, od nikogo, to tez jest praca i zarabiam. Chciałby Pan z własnej woli chodzić 8 godzin dziennie na mrozie? lubi pan marznąć? bo ja nie.To nie jest przyjemność” Głupio mu się zrobiło, nie wiedział co powiedzieć wziął ulotkę i poszedł.

No bo to prawda. Jak rozdaję ulotki, czyli nie mam innej pracy. Chciałabym mieć inną. Nikt nie lubi chodzić po zimnie w śniegu i się trząść ! Co innego emeryci, starsi ludzie to pewnie sobie dorabiają, ale też nic innego pewnie nie mają.

Jak można powiedzieć, żeby się za porządną robotę wziął? A ta co? to też praca. Jak każda inna, tylko jest inaczej, bo chodzimy i narzucamy się.

Niech ktoś da pracę, to nie będą chodzić. Mądrzy ludzie, a pomoc nie umieją, tylko krytykować.

Można się uśmiechnąć jak nie którzy i powiedzieć, żeby dać więcej to mi pomogą :) Miło. Albo pogadać.

Od tej pory biorę wszystkie ulotki, jakie mi dadzą, bo wiem, że jest trudno, a nie raz ludzie mają płacone za ulotkę i chcą coś zarobić.  Wcześniej nie brałam, ale nie mówiłam, żeby spi***ł. 

A wy bierzecie ulotki, czy raczej unikacie ? :)

Otagowane:  

Czy dobrze robię ?

Dodano 19 lutego 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Był już ten post, ale chciałam się upewnić, czy dobrze robię.. Nie wiem, mam brać te tabletki anty?.. (Dla tych którzy nie wiedzą o co chodzi zajrzyjcie TU , TU i jeszcze TUTAJ) Czy ginka mnie nie opieprzy? Mam nadzieje że nie, bo jeśli chcemy się starać,  to dobrze by było odstawić, ale czy tak samo pani Ginekolog by myślała ?

Jak myślicie ? :)

Otagowane:  

Projekt:Odchudzanie – Stało się.

Dodano 17 lutego 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Jeeeeeeeee :) Schudłam 3 kilo :D

Wczoraj się ważyłam. W sumie to 2 kilo, ale liczę jako 3, już tłumaczę dlaczego.

Mężuś wczoraj przed obiadem się zważył i zaraz po. Chciał sprawdzić, czy naprawdę jest tak, że się waży więcej po jedzeniu i ile.

Zważył się i wyszło mu że waży 2 kilo więcej.. Sprawdzał w każdym kącie i miejscu pokoju.

Ja zjadłam mniej od niego, czyli dodałam 1 kg. Zdziwiłam się gdy weszłam na wagę. Ja naprawdę schudłam :D

Może jeszcze mniej bym ważyła, gdybyśmy nie jedli kolacji po walentynkowej :)

Byłam w pracy a J. zrobił sam obiad. Kuleczki z mięsa mielonego, spagetti i sos (jak w zakochanym kundlu :)) i deser : owoce (jabłka, pomarańczę, kiwi, banan, ananas wyszedł z puszki i bita śmietana) musicie przyznać, że to dość duża dawka kalorii, czyli jak bym się przed tą kolacją zważyła to może by mnie było mniej ? :) Może, nie wiadomo :D

Co u was słychać? Dawno nie wchodziłam na wasze blogi, ale po południu to nadrobię. Mam dzisiaj i jutro wolne :)

Paaa :) :*

Otagowane:  

Walentynki :)

Dodano 14 lutego 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Dzisiaj jest  rocznica naszych zaręczyn :)

Otagowane:  

Prezent na Walentynki / Nowości książkowe :)

Dodano 12 lutego 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Hej ! :)

Kupiłam w sklepie brelok w kształcie serca. Pewnie mu się spodoba bo nie raz mówił, żebym mu kupiła jakiś brelok, ale miałam zawsze inne pomysły, np: Na laptopie w programie Picassa, zrobiłam kolaż naszych zdjęć, w tle grała spokojna romantyczna muzyka… Dyplom Super Męża :)..

Teraz nadszedł czas na brelok. Nie miałam pomysłu na nic innego.  Brelok nie jest czerwony. Sami zobaczcie.

Jak myślicie spodoba się ? :)

Nabyłam wczoraj kolejną książkę. J. powiedział, żebym nie przesadzała, bo jeszcze nie jestem w ciąży. Powiedziałam, że mi się tak samo natknęło, okazja ;)

Na razie chyba skończę z kupowaniem książek.. Następna, będzie w tedy, gdy już będę w ciąży.

A, to jeszcze na koniec, dodam fotkę, którą zrobiłam jadąc samochodem z J. rano od teściów.

Zdjęcia nie wyraźne, robione przez szybę i w trakcie jazdy.

Śliczny widok.

Kupiłyście już coś swoim mężom ? Pochwalcie się… :)

Otagowane:  

Uwaga- Gbur

Dodano 9 lutego 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Wczoraj, kasuje sobie. Jestem spokojna, aż nagle podchodzi taki gbur i nawet dzień dobry nie odpowiedział. Ok spoko, jestem przyzwyczajona :) Biorę się za skanowanie, on mówi:

Klient- I co ja mam sobie te rzeczy w rękę wziąć, Co Pani!

O ty chamie jeden. Daje mu tą torebkę i uwierzcie mi, pierwszy raz, pokłóciłam się z klientem. Wnerwił mnie doszczętnie. O nie, nie będzie tak- myślę sobie. Nie dam się :)

Ja- Nic Pan nie mówił o reklamówkach to Panu nie dałam

K- To co, kurde, w kieszeń mam sobie je włożyć?

Ja- Zawsze klienci mówią że chcą torebkę.. Nie narzucam na siłę, klienci nie raz mają je ze sobą.

K- No chyba nie mam, nie? To gdzie mam sobie je włożyć, pytam się Pani?

Ja- Nie wiem. Może Pan sobie na głowę to nawet założyć. Nie powiedział Pan to nie dałam i tyle !

Nic się nie odezwał. Dał kasę i poszedł bez do widzenia do żony. Pewnie powiedział żonie, że chamska kasjerka była :) Ale byłam z siebie zadowolona. Nie będzie mi jakiś gbur bez wychowania pouczał.

Wczoraj był dziwny dzień. Miałam co kawałek jakiś obcokrajowców: Arabki, Japończyków, Rosjan, Hiszpanki…. Jakoś się dogadywaliśmy na migi :) Nie mówili po Angielsku. Jakby mówili, to bym się z nimi jakoś dogadała, a tak?

Wiecie jak pokazać, jak jakiś produkt nie ma kodu? Pokazać na innym produkcie kod i że nie ma na tym co potrzeba :D he he

Aktualizacja ! Mam nawet sporą produktywność. :) Nie mam 13 jak widniało w e-mailu, tylko 22 :) a minimum jest 20 u nich. Czyli nie jest źle. Kody pospisane i szybko to szło. Trzeba poprawić na 24 :) Tak sobie postanowiłam.

Jestem teraz u teściów. Wracamy jutro.. Zjadałam 4 kawałki białej (mojej ulubionej (Teściowa wie jak mnie skusić)) czekolady. 2 wafelki, sernik. Obiadu nie liczę, bo i tak by trzeba było zjeść :) Nie jest dobrze, za dużo czekolady :/ Poprawię się :)

Jak spędzacie weekend? Powinnam napisać, spędzaliście, bo już się kończy :)

Otagowane:  

Rozmowa z J./ Mistrz kuchni

Dodano 8 lutego 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Leżymy sobie wczoraj w łóżku i rozmawiamy o pracy i rożnych rzeczach, przed zaśnięciem (Udało się pogadać jakimś cudem. Ostatnio się mijamy)

J.- dotyka mojego brzucha i mówi – O masz mniejszy brzuszek

Ja.- Tak? Fajnie.

J. -Schudłaś

Ja- Po to się odchudzam żeby schudnąć. Kiedyś to musiało nadejść :)

J.- Fajnie. Oby tak dalej. Dobranoc

Ja- :) Dobranoc

Jednak coś daje ta moja dieta.

Nie chce mi się jeść, nie zmuszam się.. Nie boli mnie brzuch. Matka Browar ostatnio napisała w komentarzu, że nie dobrze, że tak mało jem, ale więcej nie mogę.. Nie jestem głodna.. Wiem że powinnam jeść 5 małych posiłków dziennie, ale jak jestem w pracy, to udaje mi się zjeść szybko jogurt i wychodzę, a w domu zjem jabłko i zupę albo jabłko lub jajko na twardo i tyle i nie mogę więcej.

Tylko, chyba muszę ograniczyć kawę. Wczoraj wypiłam 2 kawy. Dzisiaj się poprawiłam i wypiłam 2 herbaty z cytryną.

Jak na razie zjadłam jabłko i Makaron z sosem bolońskim (w proszku)

Dzisiaj idę do pracy na 16 i zaraz się biorę za kody. Spisze sobie, najczęściej używane na dwóch kartkach. Z owocami na jednej i  na drugiej warzywa. Myślę, że to pomoże, bo mam małą produktywność. Wydaje mi się, że szybko skanuje, a mam raptem 13 produktów na minutę, a powinnam mieć 20. Wszystko przez te kody nie wyraźne na owocach, stopują mnie. Zdarzają mi się klienci, co mają same owoce i warzywa, albo mają ich dużo i wtedy, nie raz kody są nie wyraźne i nie chcą się zeskanować i mnie denerwuje to, że muszę spisać.

W poprzedniej pracy miałam 23 produkty/min. ale po paru tygodniach.. Miałam kody i sama ważyłam, szybciej szło jak już znałam kody.

Trzeba to poprawić.. Staram się i nawet klienci mówią, żebym zwolniła, bo nie nadążają :) Miło, ale czy tak jest naprawdę.. Jak powiedziałam kasjerce obok, że mam taką małą produktywność, to się zdziwiła bo zauważyła, że szybko skanuje i nie wie dlaczego taki marny wynik.

Umiem już przyjmować bony i się rozliczać. Jestem dumna, że tak szybko się tego nauczyłam.  Że sama umiem się rozliczyć, bez pytania (tylko nie wiem,  który bon mam rozliczyć, bo są podobne, a jednego się nie rozlicza) i nie musiałam pisać na kartce, co po czym nacisnąć.

Oglądam teraz  na TV6 Mistrza Kuchni- Juniorzy. Chciałbym, żeby moje dziecko tez tak umiało gotować.. Jak patrzę na te dzieci, co one robią, i nie znam tych dań, jestem zachwycona. Zdolne dzieci. Rodzice są z nich pewnie dumni. Chciałabym robić takie rzeczy jak oni. :)

Nie mogę patrzeć bo robię się głodna :) Ale lubię ten program oglądać.

Od jutra do wtorku mam wolne. Mój weekend się przesunął w czasie. Jak jest u was?  Co robicie w weekend i czy go macie?

Otagowane:  

Dzień Dobry- Czy to tak trudno powiedzieć

Dodano 6 lutego 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Znowu będę smędzić :)

Dlaczego nie mówimy Dzień dobry ? Czy to kwestia wychowania, czy tego, że jest się bogatym i ma się zwyczajną kasjerkę w d. …?

Chyba jakaś kultura, wypadałaby odpowiedzieć to dzień dobry, jak się również (ładnie) do kogoś mówi.

Ci, którzy przychodzą do marketu i nie tylko, odbąkną coś, albo nic nie mówią, tylko się patrzą jak na wariatkę.

Czy ja jestem nie widzialna? Nie jestem wariatką, można mi odpowiedzieć :) Nie zauważać kasjerki, to każdy potrafi, ale jak się chce coś od niej i się widzi jakiś błąd, to każdy pierwszy. To może ja wtedy nie powinnam klienta zauważać ? Tak było by najlepiej, ale niestety nie można.

Zamiast dzień dobry coś odbąknie, popatrzy się jak na wariatkę, albo powie „No” albo „tak” Co to ma być?!

Kasjerka nie jest popychadłem, nie jest przedmiotem i nie jest byle kim. Jest człowiekiem, kobietą lub mężczyzną. Tez się ją szanuje jak każdego innego człowieka. Czy do członka rodziny, też tak się odzywają? Można z nią porozmawiać czy pośmiać się, coś normalnego powiedzieć, a nie tylko pretensje..

A nie me, ani be, ani pocałuj mnie w d… Ani dzień dobry, ani do widzenia, nawet dziękuje nie powie taki cham i myśli, że jest ważny..

Scyzoryk mi się otwiera. Kulturalni w d**** Krawaciarze . Nie wszyscy. Ale ktoś, o kim mówię, może tu wejdzie i zobaczy co myślę o takim bogaczu..

Dziękuje za wypowiedź, Do widzenia :)

Otagowane:  

Cóż mam powiedzieć. Mniej jem . Nie potrzebuje dużo zjeść. Teraz jak poszłam, do nowej pracy, jem jeszcze mniej i nie czuje głodu. Rano jem jabłko, potem zupę albo i nie. Po południu idę do pracy, a na przerwie jem jogurt. Na nic więcej nie starcza czasu :) Nawet lepiej, nie mam czasu kupić batonika, który mnie prosi, że chce iść do mnie :)

 

Polecam głosowanie na blogi, biorące udział W Blog Roku 2013. Polecam 4 blogi, które lubię czytać i chyba się nie pogniewają, że pisze tu o 4 blogach a nie jednym konkretnym.. Lubię czytać te blogi i trzymam kciuki za każde z nich.

Można wysłać sms`a , tylko raz na konkretnego bloga. Koszt sms`a 1,23 zl.

Głosowanie trwa jeszcze do 6 lutego do godziny 12:00. Także jeśli ktoś chcę polecam te blogi :

1. http://www.dwaitrzy.blogspot.com/

2. http://bedemamaa.blogspot.com/

3. http://alinadobrawa.blogspot.com/

4. http://rodzinkazinnegoswiata.blogspot.com/

 

Dzisiaj mam do pracy na 17, także mogę się pobyczyć trochę :) Mam dzisiaj do 21.30 . 4,5 godziny to trochę za mało ale nic się nie dzieje. Później poproszę o więcej godzin. Jutro wolne i też się bycze.. Za dużo tego luzu.

A wy jak pracujecie ? :)

Pozdrawiam. Buźka  :*

Otagowane:  

Nie było tak źle.

Dodano 2 lutego 2014, w Bez kategorii, przez Wiolcia4

Jak zawsze panikuje.. Jest już lepiej, tylko zostaje mi rozliczenie. Skomplikowane. Chyba następnym razem zapisze sobie co i jak kliknąć, a ktoś mi będzie mówił co robi :) Jak sobie zapisze, nie będę się musiała pytać co chwila, co dalej i nie będzie tak głupio. Niby jestem nowa, ale jakoś dziwnie, jak ktoś powtarza po raz enty, że to trzeba tak, potem to, a tego nie ruszać. Miłe osoby pracują, ale nie będę tego wykorzystywać, bo łatwo można później kogoś wkurzyć :)

Dobrze że siedzę obok kogoś, bo te kody mnie dobijają.

Z drobnymi jest lepiej niż w markecie „Owadowym”. Sporo dają, a jeśli nie mam, to się nie stresuje, bo zaraz ktoś przyjdzie i rozmieni.

Ważne, że już mi się lepiej pracuje i nie za bardzo mi się chce wychodzić na przerwę, bo się wbiłam w rytm skanowania ;) A co to za przerwa. Zdążę wejść, usiąść i zjeść i wychodzę.. Nikt nie mówił, że będzie łatwo :) W życiu nie jest łatwo.

Dobrze że mam blisko do pracy. Jadę 15-20 minut, nie jak kiedyś (prawie 2 godziny). Jest różnica

Wczoraj i dzisiaj byłam w pracy. Cały tydzień mam drugie zmiany. Mam też raz na 4 godziny, 6 godzin.. Na początek mi pasuje, a później moge więcej godzin, jak już będę wiedziała więcej i się wdrążę.

A co wy, Kochane robiłyście? Praca czy przyjemność ? :)

Otagowane: